Warszawa, Polska

16 °C

25.09.2017 /
00:44
3zdjecia

Biuletyn Informacji Publicznej

Takie będą Rzeczpospolite, jacy absolwenci szkół po „reformie” - rozmowa z burmistrzem dzielnicy Wawer Łukaszem Jeziorskim

Wersja do wydrukuWersja PDF
05.09.2017

Z burmistrzem Łukaszem Jeziorskim, na temat wdrażania reformy edukacji w Wawrze,  rozmawia Andrzej Murat

- Panie burmistrzu, rozpoczął się nowy rok szkolny, pierwszy w ramach dobrej zmiany w sferze edukacji. Już w lutym ubiegłego roku twierdził Pan, że zapowiadane przez PiS zmiany w szkolnictwie nie będą dobrą zmianą. A co Pan powie dziś, gdy reforma oświaty przebojem weszła do szkół i przedszkoli?

- Powiem, że moje przewidywania niestety się sprawdziły. Reforma okazała się przedsięwzięciem nieprzygotowanym, programowo wątpliwym. Jej pełne skutki poznamy, gdy dzieci i młodzież przejdą cały cykl nauczania.

- Miał Pan jakiś wpływ na jej założenia?

- Nikt zaplanowanych zmian nie konsultował z samorządami, nikt nie pytał, jak sobie z ich wdrożeniem poradzimy. Gdy zgłaszaliśmy zastrzeżenia i wątpliwości, słyszeliśmy od minister Zalewskiej i polityków PiS, że wszystko jest OK. O tym, że reforma ma być przeprowadzona, dowiedzieliśmy się późno, bo w czerwcu 2016 r., ale pierwsze akty wykonawcze do niej zostały ogłoszone dopiero pod koniec minionego roku, więc widać, jak była przygotowana. Bez nich niewiele można było zrobić.

- Według zapewnień władz miała być praktycznie bezkosztowa, miały być miejsca dla wszystkich dzieci w przedszkolach i szkołach, nie groziły też zwolnienia nauczycieli.

- W praktyce Ministerstwo Edukacji Narodowej pozostawiło samorządy samym sobie. Zagwarantowało środki finansowe, ale była to kropla w morzu potrzeb. Na przykład Warszawa wydała na dostosowanie placówek oświatowych do założeń reformy ok. 70 mln zł, a otrzymała dotację w wysokości ok. 4 mln zł! Uspokajano rodziców 3 i 4-latkow, że dla ich dzieci nie zabraknie miejsc w przedszkolach. Tymczasem musieliśmy się mocno nagimnastykować, aby tak było. Dzieci sześcioletnie ulokowaliśmy w szkołach. Chcieliśmy zapłacić prywatnym placówkom za przyjęcie tych maluchów, dla których nie mieliśmy miejsc w placówkach publicznych, ale nie były tym zainteresowane. Aby wszystkim maluchom zapewnić miejsca, w Przedszkolach nr 86 i 264 oraz w SP nr 216 i SP 86 na sale dla nich przeznaczyliśmy, po adaptacji, pomieszczenia dotychczas wykorzystywane na inne cele niż edukacyjne. Kosztowało nas to ponad 1,6 mln zł.

- A jak się przedstawiała sytuacja w szkołach?

- Całe szczęście, że mieliśmy zespoły złożone z podstawówek i gimnazjów. Brak naboru do I klas gimnazjalnych oznacza, że zwolnione sale przejęły szkoły podstawowe. Ale nie w każdej naszej placówce było tak dobrze. Konieczne stało się usytuowanie na  terenach kilku z nich obiektów modułowych, w miarę szybkich do montażu. Kosztowały nas ok. 5 mln zł, stają w SP nr 109 przy ul. Przygodnej i nr 128 przy ul. Kadetów oraz w Przedszkolu nr 338 przy ul. Włókienniczej. Patrząc na potrzeby lat następnych podjęliśmy decyzje o rozbudowie SP nr 128 oraz SP 124 przy ul. Bartoszyckiej kosztem prawie 10 mln zł i Przedszkola nr 110 przy ul. Bystrzyckiej. Do inwestycyjnych planów weszła budowa nowego przedszkola przy ul. Dzielnicowej / Trakt lubelski. Powiększenie SP nr 124 w Falenicy spowodowałoby, że istniejąca sala gimnastyczna byłaby za mała. Sytuację poprawi budowa nowoczesnej hali lekkoatletycznej przy tej placówce.

Zmiany programowe w szkołach podstawowych oznaczają, że od nowa trzeba było zorganizować i wyposażyć pracownie chemiczne, fizyczne, biologiczne, geograficzne, a to w naszym przypadku koszt ok. 2,5 mln zł. Po zsumowaniu tych wydatków widać, że MEN albo nie doszacowało kosztów materialnych reformy, co by źle świadczyło o kompetencjach urzędników tego resortu, albo z pełną premedytacją przerzuciło je na barki samorządów. Na dostosowanie szkół i przedszkoli do zmian wynikających z reformy musimy wydać łącznie ok. 25 mln zł, wliczając w to koszty przygotowań do budowy przedszkola przy Dzielnicowej i hali lekkoatletycznej przy SP nr 124.

Te wydatki byłyby wyższe, ale na szczęście już wcześniej zaplanowaliśmy budowę zespołu przedszkolno-szkolnego oraz zespołu żłobkowo-przedszkolnego w Nadwiślu, na co wydamy łącznie ok. 26 mln zł.

- A jak sobie poradzą nauczyciele z realizacją nowych programów szkolnych?

- Jestem przekonany, że mamy doświadczoną kadrę, chociaż będą trudności związane z brakiem podręczników. Bardziej bym się obawiał o to, jak z nową podstawą programową poradzą sobie rodzice. W trosce o dobre wykształcenie dzieci i młodzieży, będą musieli sami, jak dawniej w domowym zaciszu uczyć je np. teorii ewolucji, niezafałszowanej historii, przekonać do poznania dobrej literatury, choćby wierszy Miłosza, a nie „poezji” nowomodnych, nadwornych poetów PiS, tak gorliwych, jak niektórzy „poeci” za dawnych czasów głębokiego PRL`u. Resort oświaty – jak sadzę – zapomniał o słowach Jana Zamoyskiego, że „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. I to jest zatrważające.

- Dziękuję za rozmowę

Rozmowa przeprowadzona dla dwutygodnika "Kurier Wawerski" 

Pokaż okno Facebooka przy fokusie
Pokaż okno newslettera przy fokusie

Newsletter

Aktualne informacje z Wawra prosto na Twój adres e-mail

Zapisz się

warszawa19115.pl
Pokaż okno Facebooka przy fokusie
Budżet - Wawer